lazybear

Uwielbiam jak Polacy wzorują się na tym co zagraniczne. Top Model, Masterchef, X-factor. Po co wymyślać nowe programy, skoro stare odniosły sukces i można je po prostu skopiować? Dzień zaduszny? Po co, przecież jest Halloween. Nikt mi nie powie, że wspominanie zmarłych jest ciekawsze od przebierania się za trupa. A szczytem według mnie jest Black Friday. Nikt nie wie, o co w tym naprawdę chodzi, ale w ten jeden dzień w roku większość z nas pędzi jak wariat do galerii, serwery sklepów padają, ekspedienci mdleją. Ok, ktoś powie, że to zwykły biznes. Dopóki Halloween będzie się sprzedawał, w sklepach będą dynie i czekoladowe duszki, a w pubach będą organizowane imprezy – już 5 dni przed właściwą datą. Tylko jak wyjaśnić tak duże zainteresowanie Czarnym Czwartkiem? No bo chyba nie niskimi cenami…

Mityczne obniżki

Dlaczego o tym piszę? Otóż firma Deloitte przyjrzała się 800 sklepom internetowym w Polsce i sprawdziła jak rzeczywiście wyglądały ceny w słynny Black Friday. Okazało się, że w porównaniu z innymi dniami w roku ceny były niższe aż o… 3,5 proc. Tak, niecałe 4% – tyle mniej więcej wynosiły promocje dostępne w polskich sklepach internetowych. Ale jak to się stało? Czyżby polscy internauci zostali oszukani? Mieli w pamięci ogromne zniżki z zeszłego roku i nastawiali się na takie same w tym? Otóż nie. W zeszłym roku zniżki wynosiły 1,3% a dwa lata temu prawie zero. Tak czy inaczej zainteresowanie Black Friday rośnie w Polsce z roku na rok. Poniżej screen z narzędzia Google Trends pokazujący zainteresowanie na przestrzeni ostatnich 5 lat:

Promocja wyłącza myślenie?

Skoro zniżki są nieodczuwalne lub w ogóle ich nie ma, to co skłania ludzi do szaleńczego kupowania w Black Friday? Przekreślona cena i czerwona etykieta z napisem „sale”? Tylko skąd pewność, że ceny są rzeczywiście niższe, niż kilka dni wcześniej? Ciekawa sprawa, że na kilkanaście godzin przed Black Friday, ze znanej porównywarki cenowej znika opcja podglądu historii ceny… Ponoć przyczyną tego dziwnego zbiegu okoliczności była awaria systemu. Chociaż główną przyczynną marketingowego szaleństwa było tak naprawdę coś innego – jednodniowa, ogólnopolska awaria myślenia.

Ikea jak zwykle z klasą

Ikea jest znana ze swoich oryginalnych akcji marketingowych, nie inaczej było podczas tegorocznego Black Friday. Znana firma stworzyła kolekcję „Przyda się”, która jest apelem przeciwko bezmyślnym kupowaniu niepotrzebnych rzeczy. Czy nie jest tak, że promocje nakłaniają nas do kupowania rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy? Ile razy zdarzyło się tak, ze kupiliśmy coś, co kilka lat przeleżało w szafie? Z takiego samego założenia wyszła Ikea i zamiast bombardować nas tysiącami promocji, nakłoniła do myślenia nad sensem kupowania przecenionych rzeczy:

Bo czy nie jest tak, że jeśli czegoś naprawdę potrzebujemy, to to kupimy bez względu na jakąkolwiek promocję?

Lazybear.pl to blog, który powstał w 2016 roku. Od tego czasu publikuję na nim artykuły z pogranicza technologii, nauki i marketingu. Szczególnie zapraszam do odwiedzenia sekcji dla początkujących wordpressowiczów. Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś dla siebie 🙂

Za każdym razem gdy ktoś nie udostępni pomocnego materiału, gdzieś na świecie płacze mały niedźwiadek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *