Tomek

Niedawno wpadła mi w ręce nowość wydawnicza: “Ludzkość poprawiona” – popularnonaukowa książka, która próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak może wyglądać ludzkość za kilkadziesiąt lat.

ludzkosc-poprawiona
otwarte.eu/book/ludzkosc-poprawiona

Muszę powiedzieć, że mało jest książek, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Nie chodzi już o to, że jest ona dobrze napisana, bo jest. Ale o wagę tematu, który podejmuje. Jeśli jest tak, jak sądzi autor, to za kilkadziesiąt lat możemy być świadkiem innej, zupełnie nowej ludzkości, pozbawionej ograniczeń i chorób. Najciekawsze jest jednak to, że zmiany o których mowa w książce dzieją się na naszych oczach. I właśnie uświadomienie tego jest chyba największą wartością utworu.

Autor Grzegorz Lindenberg – to jeden z założycieli Gazety Wyborczej oraz pierwszy redaktor naczelny “Super Expressu”. W latach 80 był wykładowcą na Uniwersytecie w Bostonie. W książce: “Ludzkość poprawiona” przyjrzał się dwóm aspektom, które jego zdaniem w najbliższych latach zrewolucjonizują nasze życie. Są to: modyfikacje genetyczne i opisana w 2016 roku metoda CRISPR/Cas9, która przyśpieszy badania nad GMO oraz sztuczna inteligencja.

Bogactwo możliwości

Modyfikacje genetyczne są już udziałem naszego życia codziennego, np. spotykamy się z nią w spożywanym jedzeniu. W dalszej perspektywie możemy jednak wpływać na ważniejsze kwestie, np. zahamować proces starzenia się, zaprogramować określone cechy u naszych dzieci itd. Przeprowadzenie takich operacji jest bardzo skomplikowane i obarczone dużym ryzykiem, nie zmienia to jednak faktu że nauka daje ogromne możliwości w tym zakresie, a pierwsze eksperymenty związane z modyfikacją genetyczną u ludzi są tylko kwestią czasu.

GMO

Sztuczna inteligencja z kolei jest obecna niemal w każdym aspekcie naszego życia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że wpisując w Google nikomu nieznane zapytanie “uruchamiamy” RankBrain – algorytm, który ma za zadanie domyślić się, co użytkownik miał na myśli. Gdy tłumaczymy tekst w translatorze Google, tak naprawdę korzystamy z mechanizmu sztucznej inteligencji. Podobnie w przypadku wyszukiwania głosowego dostępnego na androidzie, czy w takich urządzeniach jak Apple HomePod.

Pewne jest, że możliwości jakie daje AI zostaną wykorzystane przez gigantów technologicznych do tego, by utrzymać ich pozycję na rynku. Istnieje np. teoria, że nasza reakcja w kamerce telefonu (np. zadowolenie lub rozczarowanie) może być wykorzystywana do ustalania pozycji w rankingu Google. Nawet jeśli to nieprawda, nie zdziwiłbym się, gdyby w najbliższych latach stało się to oficjalną informacją.

Kilka miesięcy temu pisałem o aplikacji IBM Watson Personality Insights, która jest w stanie wskazać cechy osobowości na podstawie próbki tekstu. Takie zdolności mogą np. znaleźć zastosowanie w marketingu, gdzie bardzo ważna jest znajomość grupy docelowej do której kierowany jest produkt.

Ale to tylko wycinek możliwości, jakie daje nam sztuczna inteligencja. Gaszenie światła na komendę głosową to nic w porównaniu z tym, jak pożyteczna może być technologia AI w połączeniu z medycyną. Już teraz niektóre programy wykazują się równą lub większą skutecznością w stawianiu diagnozy chorób.

Moce obliczeniowe komputerów rosną z roku na rok, więc i AI (artificial intelligence) będzie się rozwijać w najlepsze. A fakt, że największe firmy technologiczne świata wydają miliardy na rozwój działów sztucznej inteligencji świadczy tylko o tym, że jest to temat niezwykle istotny.

GMO

Zmiana perspektywy

Cofnijmy się jednak o 30 lat, do czasów gdy na ulicach królował Fiat 126p, nie było dostępu do internetu, a pierwszy sms miał być wysłany dopiero za 4 lata. Między rokiem 1988 a 2018 dzieli nas technologiczna przepaść. Teraz wyobraźmy sobie jak zmieni się świat za kolejne 30 lat. Czy dożyjemy czasów, w których nie będziemy musieli pracować, bo większość czynności będzie mogła być wykonywana przez komputery? Przecież już dziś sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do oceny zdolności kredytowej. A przecież zawody takie jak: lekarz, telemarketer, czy sprzedawca również mogą być z powodzeniem zastąpione przez AI. A skoro powstają programy, które naśladują styl wypowiedzi bliskich nam osób (np. tych, którzy odeszli), to dlaczego nie wykorzystać sztucznej inteligencji w obszarze kompetencji miękkich – w psychologii, religii, edukacji? Czy w 2048 roku będzie można się wyspowiadać, pobierając na telefon specjalną aplikację?

Książka: “Ludzkość poprawiona” nie daje co prawda odpowiedzi na te wszystkie pytania, jest jednak bardzo ważnym głosem w dyskusji o tym, jak będzie wyglądać nasza przyszłość.

A jak będzie?

Nauka i technologia daje nam ogromne możliwości i nadzieję na stworzenie człowieka 2.0 – pozbawionego ograniczeń, takiego, który sam będzie decydował o swoich cechach wyglądu, charakteru i długości życia. Być może w najbliższych latach praca stanie się tylko przyjemnym dodatkiem, czymś w rodzaju kaprysu ludzi zamożnych.

Najważniejsze pytanie, jakie należy sobie zadać po przeczytaniu książki to: czy ludzkość jest gotowa na tak drastyczne zmiany? I jaka jest/będzie rola rządów w kształtowaniu nowego człowieka? Załóżmy przez chwilę, że człowiek ma dostęp do tabletek, które hamują procesy starzenia się. Ile dekad byśmy potrzebowali, by Ziemia przeludniła się do granic możliwości? Oczywiste jest, że rządy Państw musiałyby wprowadzić jakieś ograniczenia, np. zakaz przyjmowania takiej tabletki po ukończeniu określonej liczby lat. Ale czy jest możliwe, by ludzie dobrowolnie rezygnowali z długowieczności?

Czy stworzenie tabletki na inteligencję nie doprowadzi do nieodwracalnych zmian w gospodarce i polityce? Mądrzejsi ludzie będą mniej podatni na manipulacje ze strony władz, a wyższy współczynnik IQ sprawi, że nie będzie chętnych na wykonywanie mało kreatywnych zawodów.

Ludzkość poprawiona to książka, którą trzeba przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.